Zły insight to źle zaprojektowanie doświadczenie

20120507-225929.jpg

Projektując produkty w oparciu o doświadczenia (lub insighty) najważniejsze jest poprawne zdefiniowanie czym to dobre doświadczenie będzie – łatwo wpaść w pułapkę.

Produkty powinno budować się na doświadczeniach. Nie na samej użyteczności, designie ani najniższej cenie. Oczywiście w niektórych kategoriach jest to bardzo trudne. Dla produktów internetowych i tych związanych z technologią jest to relatywnie proste (w porównaniu do innych branż, czy kategorii).

Teraz krótka historia związana z piwem i samochowami (nie jednoczesnie!). Na afterparty po pierwszym dniu Polish IA Summit 2012 miałem okazję porozmawiać z Marc’iem Hassenzahl’em. Marc robi projekty na uniwersytetach w Essen i Vaasa. Projekty skupiają się na doświadczeniach ludzi korzystających z technologii. Jednym z partnerów, dla których pracował, jest BMW. Rozmowa zeszła na tor związany z nowinkami technologicznymi, które coraz częściej trafiają do samochodów. Autoparkowanie się samochodu to jedna z takich innowacji – której szczerze nie lubię, ale przed rozmową z Marc’iem nie zastanawiałem się dlaczego.

Samochody, które parkują samodzielnie powstały w oparciu o prosty insight, który możemy zdefiniować tak: większość ludzi nie lubi parkować. Łatwo dojść do konkluzji, że skoro ludzie lubią jeździć samochodem, ale nie lubią parkować, to aby doświadczenia z użytkowania pojazdu były jak najlepsze, trzeba z nich zdjąć piętno wciskania swojej karoserii między inne samochody i ryzyka otrzymania karnej naklejki z penisem w roli głównej.

Skąd jednak bierze się niechęć do parkowania? Sam za parkowaniem nie przepadam, ale zwykle sprawia mi przyjemność zmieszczenie się na ciasnym miejscu – skoro pamiętam te chwile za kierownicą jako przyjemne, to dlaczego samochód miałby mi to odbierać?

Ludzie nie lubią parkować, bo to trudne. Trzeba się tego nauczyć i ćwiczyć. Kursy na prawo jazdy ledwo uczą jeździć, a co dopiero dobrze kontrolować samochód (szczególnie, że te na jazdach są zwykle inne niż te, którymi jeździ się po otrzymaniu prawa jazdy). Nie dość, że trudne, to jeszcze stresujące, bo każdy błąd, nawet najmniejszy może uszkodzić czyjąś własność. No i mężowi lub żonie (zachowam poprawność) trzeba potem powiedzieć.

Dobre parkowanie daje wiele przyjemności, bo zależny od umiejętności, rzadko od szczęścia. To wygrana z czasem i przeszkodami. Wyzwanie, które zwykle podejmuje się na oczach innych, zwykle spieszących się osób lub mędrców i męrdczyń siedzących z oknach bloków i czyhających na temat do późniejszych plotek.

Weźmy ostatnie reklamy takich systemów. Pokazują kolesia, który nie potrafi iść ulicą, żeby nie wpadać na ludzi – co z tego, że mu samochód sam się zaparkował, on chyba w ogóle prawa jazdy nie powinien był dostać. W drugim przypadku odgrywa się scena, w której jedzie ojciec ze swoją rodziną, jest miejsce i wpycha się przed innego kolesia. Kierownicy nie dotyka. Nie dość, że cham, to jeszcze ignorant! A potem (to już przypuszczenia) ten ojciec mówi swoim dzieciom, żeby próbowały same się ubrać, wiązać buty, rozwiązywać zadania i uczyć się nowych rzeczy, kiedy sam wyręczany jest przez maszynę.

Parkowanie jest trochę jak wiązanie butów. Trudniej się tego nauczyć niż kupić takie na rzepy, a jednak większość ludzi chodzi w sznurowanych butach. Przez analogię do samochodów, sznurowadeł już nie powinniśmy mieć od kilku lat – same rzepy.

Najlepsze doświadczenia związane są z naszymi osiągnięciami. z przekraczaniem własnych granic. Przykładów takich można mnożyć. Góry lubią ludzie, którzy na nie wchodzą a nie wjeżdżają. Na imprezie piwo fajniej otworzyć łyżeczką niż otwieraczem.

Jest jeszcze jeden aspekt automatycznego parkowania. Zwykle nie działa. Zwykle dostarcza podwójnego rozczarowania i stresu. Wyobraź sobie, że jedziesz jednokierunkową ulicą, za tobą dużo samochodów. Masz autoparkowanie, więc zaczynasz manewr (normalnie raczej byś zrezygnował, no ale jest technologia do pomocy). Ludzie za mną są już zniecierpliwieni. Auto zaczyna kręcić, ale okazuje się ze inne samochody nie stoją równo, jest krawężnik, a obok stoi pani z wózkiem. Trzeba zrezygnować, tylko, że samochód już zaczął i trzeba jeszcze wyjechać z powrotem na ulicę. Ani nawet ułamka pozytywnych doświadczeń.

Są dobre systemy wspomagające parkowanie. Czujnik cofania eliminuje problem widoczności do tylu. Zastępuje pomocnika patrzącego ile jeszcze miejsca zostało – 2 czy 90 centymetrów. Kiedy parkuję inni nie widzą, że mam czujnik, więc ja myślę, że oni myślą, że nieźle sobie radzę z samochodem. Pomoc, a nie wyręczanie to różnica, która w tym przypadku decyduje o budowaniu pozytywnych doświadczeń.

Autoparkowanie powstało w oparciu o niekompletny insight i nie buduje dobrych doświadczeń.

Parkowanie jest nielubiane, nie ze względu na swój charakter, ale ze względu na brak umiejętności. Dzieci też nie lubią wiązać butów – do czasu kiedy się tego nauczą. i zobacznie ich miny, kiedy zaczynają zdobywać biegłość, cieszą się ze swoich osiągnięć. Potem wchodzi to w nawyk i nie wymaga dalszego doskonalenia, dlatego jako dorośli ta czynność staję się nam obojętna. Dla wprawnego kierowcy większość parkowań również jest neutralnym doświadczeniem, ale zawsze można w ciaśniejsze miejsce próbować, lub parkować na ręcznym!

PS. Tak na marginesie, to w samochodzie nie mam ani autoparkowania, ani czujnika parkowania. Nie mam nawet wspomagania.

Jak sprzedano siedem moich zdjęć za miliard, czyli Facebook kupuje Instagram

Sześć osób nie grało w te święta na loteriach, bo zajęci byli sprzedawaniem swojego dziecka za miliard dolarów. No i udało się. Możliwe, że Marka przekonała aplikacja na Androida, 30 milionów użytkowników albo Tim Van Damme, którego nie udało się zatrudnić po przejęciu Gowalla – nie wiadomo. Pewne jest, że Instagram należy teraz do Facebooka.

Gdybym interesował się teoriami spiskowymi, pomyślałbym że masoni się interesują mną. Gowalla i moje checkiny poszły do Palo Alto. Moje zdjęcia też tam idą. Na szczęście mam Androida, więc wiele ich nie popstrykałem. Wcześniej na czatach ze Skype’a rękę położył mały miękki.

Nie wiem czy Maciej zdawał sobie sprawy, jak proroczy będzie jego post o startupach działających za darmo. W każdym razie ja nie wiedziałem, mimo że w samym aktykułem się zgadzałem.

Od dziś postanawiam nie inwestować czasu bez inwestowania pieniędzy i przestaję zakładać konta w serwisach, które są za darmo. Aha i szacunek dla Dropbox’a, że nie stał się iCloud’em – jutro kupuję 50 GB, które bez problemu pomieści wszystkie moje zdjęcia z telefonu (no i dzięki autoupload’owi będą się ładnie synchronizowały).

Na koniec zobaczcie sobie kilka ciekawych Tweetów o wiadomości, która pod koniec tygodnia u sporej ilości osób powodować będzie niestrawność.











No i na koniec dodam, że nie mam nic przeciwko przejęciu, gratuluję Instagramowi, bo z takim zastrzykiem gotówki zapewne spłodzą kilka innych ciekawych serwisów.

O gwiazdkach na allegro, czyli kolekcje i modele mentalne

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego gwiazdki na allegro (oceny) są podzielone na sześć grup, każda po cztery przedziały? Chodzi o pewien model mentalny, ale po kolei.

System punktowy allegro

System punktowy allegro

Ilość gwiazdek jest ograniczona do czterech, żeby nie zajmować za dużo miejsca na ekranie i ułatwić ogarnięcie wzrokiem ilości, na którą patrzymy – 4 fioletowe gwiazdki łatwiej odróżnimy od 4 pomarańczowych niż 40 od 50.

Gwiazdki same w sobie pozwalają uszeregować użytkowników według zaufania (zadowolenia innych) oraz wprowadzają element rywalizacji. Motywują do bycia solidnym sprzedawcą lub kupującym. Oczywiście nikt nie kupuje ani nie sprzedaje z myślą o gwiazdkach, ale mimo wszystko działają one na nasza podświadomość.

Ale skąd te grupy? Allegro mogło przecież wprowadzić system sześcio-gwiazdkowy. I wiadomo czy ktoś jest rzetelny i mało miejsca by zajmowały. Tutaj na scenę wkracza pewien model mentalny, który możemy nazwać dążeniem do skompletowania kolekcji. Im mniej elementów brakuje do skompletowania tym bardziej dążymy do ich zdobycia. Innymi słowy im bliżej celu jesteśmy, tym bardziej do niego chcemy dotrzeć.

Gdyby allegro wprowadziło tylko sześć gwiazdek, przedziały punktowe byłyby bardzo obszerna, a zdobywanie kolejnych poziomów trwałoby znacznie dłużej. Również zdobycie pierwszej gwiazdki zajmowałoby więcej czasu.

Warto więc grupować nagrody za osiągnięcia tak, aby dobywanie kolejnych poziomów było dla użytkownika prostsze. (Nie można tylko zapominać o czytelności takiego systemu.)

Do tego wszystkie dochodzi również ciekawy aspekt skalowalności i konsekwencji. Liczba użytkowników systematycznie rośnie, a punkty zdobywane przez starych użytkowników przekraczają kolejne pułapy. Dzięki takiemu systemowi łatwo jest dodać kolejną grupę gwiazdek bez konieczności ingerowania w przedziały punkowe i bez tracenia czytelności.

PS. Nie pracuję w allegro, więc nie znam prawdziwych motywów jakimi się kierowano projektując ten system punkowy, ale nawet jeżeli zamierzenia były inne, to wszystkie powyższe twierdzenia pozostaja prawdziwe i należy tylko pogratulować szóstego zmysłu.

Opublikowano Posty | Otagowano

Mockingbird, czyli prototypownie międzymordzi z Cappuccino

Wszytkie elementy Mockingbird'a

Wszytkie elementy Mockingbird'a

Jestem zagorzałym zwolennikiem jak najszybszego przekuwania pomysłów i interfejsów w natywną dla danej aplikacji rzeczywistość (pewnie za dużo SvN czytam), dlatego większość narzędzi do wireframeów i prototypowania uważam za konsumentów czasu. Od reguł są jednak wyjątki.

Mockingbird (gomockingbird.com) to prosta, przejrzysta i szybka aplikacja webowa do tworzenia makiet interface‘ów (tytułowych międzymordzi) napisana w Cappuccino (frameworku, którego rozwój z ciekawością śledzę).

Podstawowe zalety Mockingbirda to:

  • nie potrzeba nic instalować, bo działa w przeglądarce
  • mnogość elementów UI, które są do tego proste w użyciu
  • inteligentne przyciąganie elementów w trakcie przeciągania i skalowania
  • możliwość tworzenia kilku stron, zmiany ich hierarchii oraz wzajemnego linkowania
  • eksport do PNG i PDF
  • możliwość współpracy (nie trzeba też wysyłać zipa z folderami i tłumaczyć klientowi, co trzeba zrobić, żeby działało)

Zapewne użytkownicy kombajnów do projektowania makiet potraktują Mockingbirda jak notatnik w porównaniu do Worda, jednak strony lepiej kodować w tym pierwszym edytorze tekstu, pomimo swojej prostoty.

Że się tak wyrażę: Łukasz lubi to!

Opublikowano Posty | Otagowano

Gdzie gromadzą się chmury

Nasze poczciwe stronki WWW jeszcze na dobre nie wkroczyły do świata mobilnego, a tymczasem – niejako ukradkiem – nowy świat rośnie w siłę, i to w najmniej dla nas spodziewanym miejscu. Dodatkowo, ten nowy wymiar jest zupełnie inny niż ten, w którym królują małe ekrany i dotykowe szybki. W tym nowym świecie nie ma nawet myszy. W tym nowym świecie jest najpotężniejsze, najbardziej prestiżowe urządzenie wskazujące… pilot. Taki z guzikami, bez katapulty.

Tak. Internet w telewizorze, to już prawie standard. Telegazety istnieją od zawsze, ale będą musiały ustąpić. W tym roku w modelach praktycznie wszystkich największych producentów pojawi się Google TV, Yahoo! Connected TV lub MSN TV. W ten sposób nasze telewizory będą miały permanentny dostęp do internetu, jednak na różnych zasadach. Yahoo dostarcza Widgety, czyli aplikacje dedykowane, które można rozpowszechniać poprzez ich platformę. Microsoft dostarcza zarówno aplikacje dedykowane, jak i przeglądarkę. Google TV robi trochę więcej i poza dedykowanymi aplikacjami dodaje Chrome – flagową przeglądarkę w wersji 5.0. Czas zacząć projektować strony i doświadczenia z myślą o nowym medium.

Co prawda Internet pojawiał się w telewizorach już wcześniej, ale zwykle za sprawą dedykowanych aplikacji. Chrome w telewizorze, to gwarancja, że z każdej kanapy trafimy na każdą stronę.

Świat telewizora jest zupełnie inny niż ten na ekranie laptopa. W zasadzie bliżej mają realia laptopów do mobilnego Internetu niż do wielkich ekranów z salonu. Oto kilka zasadniczych różnic:

  • z telewizora częściej korzystamy w grupach, a więc należy myśleć zarówno o grupowym doświadzeniu, jak i pamiętać, że nasz użytkownik może nie chcieć pokazywać wszystkiego innym (np. informacje profilowe),
  • z komputerów i komórek korzystamy w pracy, w domu i w drodze, ale z telewizora zawsze w wolnym czasie, siedząc wygodnie, często robiąc też coś innego,
  • telewizja, to głównie obraz, a węc teksty trzeba ograniczać jeszcze bardziej niż na stronach – te które zostają muszą być jeszcze lepsze niż dotychczas (żadne lorem ipsum w trakcie projektowania nie da rady),
  • obrazom w salonie towarzyszy również dźwięk, a to co irytujące na laptopie i telefonie może okazać się koniecznością w TV,
  • komórki trzymamy w dłoni, komputer na wyciągnięcie ręki, a pilot nie ma kabelka o określonej długości,
  • kilkanaście przycisków nie może precyzją konkurować z palcami ani kursorem na uwięzi,
  • przewijanie się raczej nie sprawdzi,
  • kontrast jest kluczem,
  • hover znów nabiera znaczenia (czyli w komórkach go nie ma, na laptopie się przydaje, ale dla wskaźnika poruszanego strzałkami jest nieodzowny),
  • są określone standardy wielkości obrazu i nie jest ich dużo,
  • telewizja, to kolorowy świat, a czarne i białe zawsze już zostanie w tyle (i to nie kwestia estetyki ani klimatu, tylko wymaganie technologiczne),
  • i jeszcze wiele innych.

Powodzenia.