Informacje o Łukasz Tyrała

I think, draw and code. In loops.

O gwiazdkach na allegro, czyli kolekcje i modele mentalne

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego gwiazdki na allegro (oceny) są podzielone na sześć grup, każda po cztery przedziały? Chodzi o pewien model mentalny, ale po kolei.

System punktowy allegro

System punktowy allegro

Ilość gwiazdek jest ograniczona do czterech, żeby nie zajmować za dużo miejsca na ekranie i ułatwić ogarnięcie wzrokiem ilości, na którą patrzymy – 4 fioletowe gwiazdki łatwiej odróżnimy od 4 pomarańczowych niż 40 od 50.

Gwiazdki same w sobie pozwalają uszeregować użytkowników według zaufania (zadowolenia innych) oraz wprowadzają element rywalizacji. Motywują do bycia solidnym sprzedawcą lub kupującym. Oczywiście nikt nie kupuje ani nie sprzedaje z myślą o gwiazdkach, ale mimo wszystko działają one na nasza podświadomość.

Ale skąd te grupy? Allegro mogło przecież wprowadzić system sześcio-gwiazdkowy. I wiadomo czy ktoś jest rzetelny i mało miejsca by zajmowały. Tutaj na scenę wkracza pewien model mentalny, który możemy nazwać dążeniem do skompletowania kolekcji. Im mniej elementów brakuje do skompletowania tym bardziej dążymy do ich zdobycia. Innymi słowy im bliżej celu jesteśmy, tym bardziej do niego chcemy dotrzeć.

Gdyby allegro wprowadziło tylko sześć gwiazdek, przedziały punktowe byłyby bardzo obszerna, a zdobywanie kolejnych poziomów trwałoby znacznie dłużej. Również zdobycie pierwszej gwiazdki zajmowałoby więcej czasu.

Warto więc grupować nagrody za osiągnięcia tak, aby dobywanie kolejnych poziomów było dla użytkownika prostsze. (Nie można tylko zapominać o czytelności takiego systemu.)

Do tego wszystkie dochodzi również ciekawy aspekt skalowalności i konsekwencji. Liczba użytkowników systematycznie rośnie, a punkty zdobywane przez starych użytkowników przekraczają kolejne pułapy. Dzięki takiemu systemowi łatwo jest dodać kolejną grupę gwiazdek bez konieczności ingerowania w przedziały punkowe i bez tracenia czytelności.

PS. Nie pracuję w allegro, więc nie znam prawdziwych motywów jakimi się kierowano projektując ten system punkowy, ale nawet jeżeli zamierzenia były inne, to wszystkie powyższe twierdzenia pozostaja prawdziwe i należy tylko pogratulować szóstego zmysłu.

Opublikowano Posty | Otagowano

Mockingbird, czyli prototypownie międzymordzi z Cappuccino

Wszytkie elementy Mockingbird'a

Wszytkie elementy Mockingbird'a

Jestem zagorzałym zwolennikiem jak najszybszego przekuwania pomysłów i interfejsów w natywną dla danej aplikacji rzeczywistość (pewnie za dużo SvN czytam), dlatego większość narzędzi do wireframeów i prototypowania uważam za konsumentów czasu. Od reguł są jednak wyjątki.

Mockingbird (gomockingbird.com) to prosta, przejrzysta i szybka aplikacja webowa do tworzenia makiet interface‘ów (tytułowych międzymordzi) napisana w Cappuccino (frameworku, którego rozwój z ciekawością śledzę).

Podstawowe zalety Mockingbirda to:

  • nie potrzeba nic instalować, bo działa w przeglądarce
  • mnogość elementów UI, które są do tego proste w użyciu
  • inteligentne przyciąganie elementów w trakcie przeciągania i skalowania
  • możliwość tworzenia kilku stron, zmiany ich hierarchii oraz wzajemnego linkowania
  • eksport do PNG i PDF
  • możliwość współpracy (nie trzeba też wysyłać zipa z folderami i tłumaczyć klientowi, co trzeba zrobić, żeby działało)

Zapewne użytkownicy kombajnów do projektowania makiet potraktują Mockingbirda jak notatnik w porównaniu do Worda, jednak strony lepiej kodować w tym pierwszym edytorze tekstu, pomimo swojej prostoty.

Że się tak wyrażę: Łukasz lubi to!

Opublikowano Posty | Otagowano

Gdzie gromadzą się chmury

Nasze poczciwe stronki WWW jeszcze na dobre nie wkroczyły do świata mobilnego, a tymczasem – niejako ukradkiem – nowy świat rośnie w siłę, i to w najmniej dla nas spodziewanym miejscu. Dodatkowo, ten nowy wymiar jest zupełnie inny niż ten, w którym królują małe ekrany i dotykowe szybki. W tym nowym świecie nie ma nawet myszy. W tym nowym świecie jest najpotężniejsze, najbardziej prestiżowe urządzenie wskazujące… pilot. Taki z guzikami, bez katapulty.

Tak. Internet w telewizorze, to już prawie standard. Telegazety istnieją od zawsze, ale będą musiały ustąpić. W tym roku w modelach praktycznie wszystkich największych producentów pojawi się Google TV, Yahoo! Connected TV lub MSN TV. W ten sposób nasze telewizory będą miały permanentny dostęp do internetu, jednak na różnych zasadach. Yahoo dostarcza Widgety, czyli aplikacje dedykowane, które można rozpowszechniać poprzez ich platformę. Microsoft dostarcza zarówno aplikacje dedykowane, jak i przeglądarkę. Google TV robi trochę więcej i poza dedykowanymi aplikacjami dodaje Chrome – flagową przeglądarkę w wersji 5.0. Czas zacząć projektować strony i doświadczenia z myślą o nowym medium.

Co prawda Internet pojawiał się w telewizorach już wcześniej, ale zwykle za sprawą dedykowanych aplikacji. Chrome w telewizorze, to gwarancja, że z każdej kanapy trafimy na każdą stronę.

Świat telewizora jest zupełnie inny niż ten na ekranie laptopa. W zasadzie bliżej mają realia laptopów do mobilnego Internetu niż do wielkich ekranów z salonu. Oto kilka zasadniczych różnic:

  • z telewizora częściej korzystamy w grupach, a więc należy myśleć zarówno o grupowym doświadzeniu, jak i pamiętać, że nasz użytkownik może nie chcieć pokazywać wszystkiego innym (np. informacje profilowe),
  • z komputerów i komórek korzystamy w pracy, w domu i w drodze, ale z telewizora zawsze w wolnym czasie, siedząc wygodnie, często robiąc też coś innego,
  • telewizja, to głównie obraz, a węc teksty trzeba ograniczać jeszcze bardziej niż na stronach – te które zostają muszą być jeszcze lepsze niż dotychczas (żadne lorem ipsum w trakcie projektowania nie da rady),
  • obrazom w salonie towarzyszy również dźwięk, a to co irytujące na laptopie i telefonie może okazać się koniecznością w TV,
  • komórki trzymamy w dłoni, komputer na wyciągnięcie ręki, a pilot nie ma kabelka o określonej długości,
  • kilkanaście przycisków nie może precyzją konkurować z palcami ani kursorem na uwięzi,
  • przewijanie się raczej nie sprawdzi,
  • kontrast jest kluczem,
  • hover znów nabiera znaczenia (czyli w komórkach go nie ma, na laptopie się przydaje, ale dla wskaźnika poruszanego strzałkami jest nieodzowny),
  • są określone standardy wielkości obrazu i nie jest ich dużo,
  • telewizja, to kolorowy świat, a czarne i białe zawsze już zostanie w tyle (i to nie kwestia estetyki ani klimatu, tylko wymaganie technologiczne),
  • i jeszcze wiele innych.

Powodzenia.

Webhooks, czyli zdobywanie haków na strony

Jakiś czas temu zaciekawiły mnie webhaki (webhook, czyli taki HTTP callback), które w swojej prostocie są genialna i bardzo przydatne, a pozwalają na przesyłanie między stronami (aplikacjami) informacji – pozornie nic to odkrywczego, jednak ważny jest tutaj sposób w jaki się to odbywa.

Zapewne teraz pojawią się głosy, że wiele rozwiązań tego typu już istnieje. Mamy przecież RSSy i Atomy. Syndykacja ma jednak swoje minusy. Wymaga aktywności od zarówno nadawcy informacji, jak i odbiorcy. Kiedy subskrybujemy kanał RSS, nasz czytnik musi sprawdzać, czy wydawca kanału nie opublikował czegoś nowego.

Webhaki wymagają aktywności tylko od jednej strony (oczywiście obie muszą być wcześniej skonfigurowane). W dużym uproszczeniu webhaki działają tak:

  1. Serwer publikujący hak informujemy o URLu, na który ma wysłać powiadomienie (zwykle POSTem).
  2. Kiedy serwer ma coś do powiedzenia wysyła na wskazany URL dane.
  3. Nasza aplikacja odbiera POSTa i robi, z tak otrzymanymi informacjami, co chce.

I co w tym rewolucyjnego w porównaniu do wspomnianych mechanizmów syndykacji? Webhaki działają w czasie rzeczywistym, czyli mogą publikować informacje w momencie, kiedy coś się dzieje. Najfajniejsze w całym pomyśle jest to, że nawet nie potrzebujemy do tego specyfikacji, bo wszystko może opierać się o koncepcję RESTa.

Webhaki są już używane przez wiele aplikacji i stron:

  • Pub/Sub (publish/subscribe), reprezentowany przez pubsubhubbub (wbrew pozorom nie jest to zlepek przypadkowych liter!)
  • Git i BitBucket przesyłają informacje o commitach i zmianach w repo
  • WordPress rozsyła informacje (które można sobie skonfigurować wedle woli) kiedy publikujemy posta, komentarz lub stronę
  • Shopify wysyła XMLa z informacją o nowym zamówieniu
  • PayPal używa webhaków, co prawda pod nazwą IPN, do informowania o zamówieniach

Webhaki są na tyle prostym rozwiązaniem, że niektórym trudno docenić potencjał jaki w takim zaczepianiu się stron istnieje. W dużym uproszczeniu, zaadaptowane w aplikacjach pozwalają na wymianę interakcji i danych pomiędzy aplikacjami.

Starszy brat Jobs przywołuje Adobe do porządku

Steve Jobs opublikował notatkę, która jest chyba najczęściej czytaną notatką na świecie (gdzie świat definiowany jest przez ludzi, którzy robią stronki i resztę jabłkocholików). Thoughts on Flash tłumaczy dlaczego na platformach mobilnych Apple nie ma miejsca dla Flasha. Główne argumenty przeciw Flashowi, to w skrócie:

  1. Flash nie jest platformą otwartą (jest dla wszystkich dostępny, ale nie otwarty).
  2. To nie prawda, że większość treści wideo bez Flasha nie jest dostępnych, bo większość wideo jest obsługiwana przez kodek H.264, który można wyświetlać dzięki HTML5.
  3. Niezawodność, bezpieczeństwo i osiągi nie są mocnymi stronami Flasha.
  4. Flash (poprzez programowe, a nie sprzętowe obsługiwanie wideo) skraca czas pracy baterii o połowę – z 10 do 5 godzin.
  5. Ogromna większość treści Flashowych jest uzależniona od zdarzeń rollover (kursor myszki przejeżdża nad elementami strony), które w urządzeniach dotykowych nie są zaimplementowane.
  6. Flash byłby pośrednikiem pomiędzy deweloperami aplikacji, a platformą (Apple), a jako technologia wieloplatformowa nie ma na celu szybkiego wprowadzania innowacyjności, ale dostarczanie takich samych wrażeń na wszystkich platformach. Apple stawia na innowacyjność i jest samodzielną platformą, dla której może wdrażać nowe rozwiązania bardzo szybko i chce, aby deweloperzy mogli z nich od razu korzystać

Oczywiście Apple dba o swoje interesy, ale moim zdaniem są to bardzo sensowne argumenty, które dodatkowo pokazują, że środowisko deweloperów również dla Apple się liczy. Sam wydźwięk tej notatki jest taki, jakby starszy brak publicznie dyscyplinował swojego młodszego, porywczego, ale niedorosłego brata.

Flash ma swoje zastosowania, ale czasy, kiedy miał monopol na dostarczeni wideo w sieci minął. I dobrze.

PS. To ciekawe, że tak ważny artykuł prezentowany jest w tak prostej formie. Czytelność jest tu kluczem.